Historia

Artykuł z gazety „Przegląd Dąbrowski”

Strzemieszyce, dzisiejsza dzielnica Dąbrowy Górniczej, kiedyś samodzielne miasteczko, nie doczekała się jeszcze monografii czy nawet spisania fragmentów swojej historii. Aktywność mieszkańców skupionych w stowarzyszeniach przyjaciół czy miłośników dzielnicy, na fali poszukiwania swojej tożsamości, skupia się na razie na stworzeniu lokalnego ośrodka kultury z prawdziwego zdarzenia. W sukurs ich działaniom przyszło pewne niedawno odkryte znalezisko – „strzemieszyckich pamiątek”. Pozostawione w dawnym Domu Kultury „Kolejarz”, podczas remontu budynku ujrzały światło dzienne. A my piszemy o nich pierwsi. Odnalezione w piwnicach budynku stare kroniki obrazują tętniące życiem Strzemieszyce. Dyplom dla zespołu małych form tanecznych „Osy” wyróżnionego w przeglądzie dziecięcych zespołów tanecznych w Zawierciu 1986 roku, „Strzemianie” uczestniczący w przeglądach kolejarskiej piosenki, zdobywający różne nagrody, występujący także w TVP Katowice. Fotografie zespołów klubowych, zdjęcia z organizowanych jarmarków staroci, wystawy prac Romana Zandera, turniejów szachowych, wyścigów kolarskich, z balu noworocznego dla dzieci zorganizowanego przez TPD w 1968 roku. Historię placówki pokazują także wycinki prasowe z ówczesnych gazet oraz wpisy okolicznościowe dokonywane przez gości odwiedzających Strzemieszyce i występujących w Domu Kultury: Czesław Niemen, Jerzy Połomski, wokaliści i muzycy z zespołów SBB, Czerwonych Gitar, Homo Homini, Pro Contra. W „Kolejarzu” bywali także: Eleni i Prometheus, Sołtys Kierdziołek, Krzysztof Krawczyk, Halina Żytkowiak, Andrzej Kopiczyński i Jan Kociniak. Dom Kultury „Kolejarz” był kiedyś nowoczesną placówką kulturalną. Jego oficjalne, uroczyste otwarcie miało miejsce w 1975 roku. Wcześniej jednak funkcjonował jako świetlica. Po roku 1945 działały w Strzemieszycach dwie placówki kulturalne zwane potocznie świetlicami: jedna Związku Zawodowego Kolejarzy, druga „stremowska”. Świetlica ZZK mieściła się w zabudowaniach kolejowych przy ul. Kolejowej (Transportowej), przy czym świetlica ta, a raczej pomieszczenie, istniało już w roku 1936, jednakże przeznaczone było tylko na wewnętrzne potrzeby pracowników PKP. W sali tej miała siedzibę orkiestra dęta PKP, tam odbywały się lekcje i próby. Dopiero w latach 70-tych w miejscu dawnej świetlicy, wybudowano autentyczny, przestronny Dom Kultury, mogący spełniać wielorakie funkcje. Jego dyrektorem została była kierowniczka świetlicy ZZK, Urszula Hajdys. Jak się to kiedyś mówiło, była właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Bardzo spektakularnym efektem jej pracy było powstanie zespołu muzyczno-wokalnego „Strzemianie”, który wpisał się znacząco w kulturę muzyczną województwa katowickiego. Przemiany społeczne w roku 1990 doprowadziły do rozwiązania placówki i przekształcenia jej w restaurację.

Potem budynek popadał ruinę, aż w 2007 roku od PKP odkupiła go pani Zdzisława Oleksińska. Przeprowadziła kapitalny remont i otworzyła Dom Przyjęć. Organizuje przyjęcia weselne, komunijne, jubileuszowe, sylwestry itp. Dzisiaj znajdują się tam trzy sale na 80 osób, 32 i 24. Wokół budynku nie ma już asfaltu, teren jest uporządkowany, wybrukowany, jest podjazd dla osób niepełnosprawnych. Docelowo, mają tam w przyszłości powstać miejsca noclegowe. Mieszkańcy Strzemieszyc, którzy czują się związani ze swoją dzielnicą i którzy pracowali kiedyś w Domu Kultury, zaangażowani byli w działalność jakichś istniejących tam sekcji, mogą odnaleźć się na starych zdjęciach. Podczas remontu, w piwnicach budynku oprócz kronik odgruzowane zostały puchary i ozdobne talerze, będące kiedyś nagrodami w różnych konkursach i zawodach. Materiały te można zobaczyć w Domu Przyjęć, wcześniej umawiając się z właścicielką obiektu pod nr telefonu 602 624 996. – Jeszcze nie wiem co zrobię z tymi pamiątkami. Czy wyeksponuję je u siebie w lokalu, czy oddam do Muzeum Miejskiego czy Miejskiej Biblioteki. Mimo, że sama nie pochodzę ze Strzemieszyc, chciałabym pokazać trochę historii budynku, który nie wziął się z jakiejś próżni, ale jest na trwale osadzony w strzemieszyckich realiach, który na zewnątrz może jest jeszcze podobny do poprzedniego, ale spełnia dzisiaj inne funkcje – mówi pani Oleksińska.